Kryminały, Książki, Zapowiedzi

Kolejne śledztwo komisarza Kawęckiego w książce „Trans” Krzysztofa Domaradzkiego

Najnowsza powieść Krzysztofa Domaradzkiego „Trans” to pozycja wyczekiwana przez fanów kryminałów, szczególnie tych którzy poznali już przygody komisarza Tomka Kawęckiego w pierwszym tomie trylogii. Chociaż jest to kontynuacja „Detoksu”, można ją czytać niezależnie od pozostałych książek autora.

Każde morderstwo ma sprawcę

Tym razem w książce „Trans” na rozwikłanie czeka sprawa młodej policjantki z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Jej ciało znaleziono w Lesie Łagiewnickim. Jak w każdym przypadku zabójstwa policjanta w sprawę angażują się koledzy, dla których ujęcie zabójcy staje się to sprawą osobistą. W trudną sprawę angażuje się również Tomek Kawęcki. Ten posiadający cechy osoby z zespołem Aspergera (w tym genialną pamięć), mający jednak też problem z alkoholem komisarz nie jest wzorowym policjantem, jednak posiada niepodważalny talent śledczy.

Czy znaki zdradzą seryjnego mordercę?

Z drugiej strony jest bezlitosny zabójca policjantki. Uważa się on za wyjątkową jednostkę, za poplecznika samego Boga. Sądzi, że czyny, przez niego popełniane, to kara, którą on, prawa ręka Stwórcy, wymierza zasługującym na nią ludziom. Bycie wybranym na boskiego wysłannika odmieniło jego życie. Ukrywa się wśród ludzi, którymi gardzi, choć tak naprawdę marzy o tym, by wyjawić wszystkim swoją doniosłą rolę. Wierzy, że aby nadal wypełniać swoją misję może zostawiać tylko swoje „stemple”. Czy te charakterystyczne znaki naprowadzą na jego ślad komisarza Kawęckiego? Czy morderca będzie nadal bezkarnie karał ludzkość na mocy boskiego namaszczenia? Może zwycięży w nim ogromna potrzeba przekazania sensu bożej misji i zdradzi swoją tożsamość.

Kto ma prawo wymierzać karę?

Krnąbrny komisarz wzbudza sympatię czytelnika i sprawia, że z napięciem śledzi jego wzloty i upadki, zarówno w prowadzeniu śledztwa jak i w życiu prywatnym. Jego problemy z utrzymaniem trzeźwości, szacunkiem dla autorytetów i wymagania pracy w policji zagłusza instynkt śledczego, dla którego liczy się tylko sprawa nierozwikłanych morderstw. Autor doskonale ukazuje, że świat, w którym żyjemy nie jest czarno-biały. Po stronie dobra nie ma ludzi doskonałych, a postępowanie nazywane wypełnianiem woli Bożej mogą okazać się tak naprawdę czynieniem zła. Pojawia się poważny dylemat na temat słuszności kary. Morderca także wierzy w słuszność tej wymierzanej przez siebie.

W książce „Trans” wartka akcja połączona jest z zagłębianiem się w mroki ludzkiej duszy. Powinni po nią sięgnąć zarówno ci, którzy obawiali się, że kolejna część nie sprosta wysokiej poprzeczce postawionej przez poprzedni tom, jak i ci, którzy nie poznali jeszcze prozy Krzysztofa Domaradzkiego.

 

Książki

Kocie mojo od najsłynniejszego pogromcy kotów!

Głównym autorem książki  „Kocie mojo czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota” jest Jackson Galaxy, którego znamy z programu telewizyjnego „Kot z piekła rodem”. Autor poświęcił swoje życie kotom i ich właścicielom. Przez wiele lat pomagał rozwiązywać kocie problemy behawioralne, pozwalając rodzinom ze zwierzakami żyć spokojnym i szczęśliwym życiem. Na potrzeby swojej filozofii Jackson Galaxy stworzył termin Kocie mojo, tłumacząc je jako pewną kocią właściwość, zmuszającą koty do nieustannego polowania, zabijania, pielęgnacji i snu. Z pomocą przy pisaniu książki przyszedł mu dr Mikel Delgado, koci behawiorysta.

Co znajdziemy w poradniku?

Jackson Galaxy stworzył skrupulatnie napisany poradnik, pozwalający zrozumieć istotę zachowania kotów. W swojej książce chce przekazać czytelnikom, że chcąc zbudować zdrowe relacje ze swoim czworonożnym przyjacielem, musimy zrozumieć, że jest to zwierzę pierwotne, które nigdy tak naprawdę nie zostało w 100% udomowione. Jeżeli będziemy zabraniać kotu realizować jego naturalne nawyki, chociażby zabijanie ofiary, tak niechętnie akceptowane przez właścicieli kotów, nasz kot będzie istotą nieszczęśliwą i niemożliwe będzie harmonijne współżycie z nim pod jednym dachem.  „Kocie mojo zapewni nam mnóstwo praktycznych porad, jak żyć z kotem pod jednym dachem i jak go traktować, aby obie strony były szczęśliwe. Książka pomaga zrozumieć uważane przez nas za niepożądane kocie zachowania, przedstawia jakże skomplikowany związek pomiędzy człowiekiem a jego kotem. Dogłębne zrozumienie kotów i zapewnienie im optymalnego środowiska do egzystencji pozwoli na wypracowanie kompromisu na ten wieloletni kocio-ludzki związek. Znajdziemy tu szereg prostych, a zarazem skutecznych rad, które ułatwią opiekunom życie i pozwolą stworzyć odpowiednią relację ze swoim pupilem. Bo często problem nie tkwi w kocie, ale w jego właścicielu.

Dla kogo jest ta książka?

 „Kocie mojo” jest idealną pozycją zarówno dla posiadaczy kotów bezproblemowych, jak i tych „z piekła rodem”:

– właścicielom grzecznych kotów pozwoli spojrzeć także pod innym kątem na swojego pupila,
– posiadaczom tych niegrzecznych pomoże dostrzec ich prawdziwe potrzeby, zdobyć niezbędną wiedzę by naprawić i utrzymać pozytywną relację z kotem.

Książka będzie odpowiednia zarówno dla przyszłych właścicieli kotów, kociarzy-amatorów, jak i osób posiadających koty od lat – każdy odnajdzie coś dla siebie w przedstawionych historiach. Autor wykonał kawał świetnej pracy, by uświadomić ludziom, jakie problemy behawioralne możemy spotkać u kotów, oraz jak im zaradzić, aby dalsza wspólna egzystencja przebiegała bez tarć. Książka zebrała mnóstwo pozytywnych opinii, jest napisana w języku przystępnym, zrozumiałym dla każdego. Wiele kotów i ich właścicieli na pewno będzie wdzięcznych Jacksonowi Galaxy za tą pozycję.

 

Książki, Zapowiedzi

Kolejna książka o niemieckim futbolu, czyli Uli Hesse i Borussia Dortmund

Niedawno swoją premierę miała książka autorstwa Uliego Hessego pt. „Borussia Dortmund. Siła żółtej ściany. Książka została wydana nakładem wydawnictwa SQN, a objętościowo prezentuje się całkiem przyzwoicie. Jest to kolejna książka po „Torze” i „Bayernie” o niemieckim futbolu tego autora. Tym razem skupia się on na Borussi Dortmund. Opowiada o początkach klubu i jego pierwszych rozegranych meczach.

Czego można się spodziewać po lekturze?

Autor prowadzi nas przez kolejne lata historii klubu. Przybliża sylwetki zawodników, jednak od razu wspomnę, że moim zdaniem mógłby nad tą kwestią się trochę bardziej pochylić i opowiedzieć o tym bardziej obszernie. Oprócz tego bardzo dobrze zaznacza obraz społeczno-politycznego życia w samych Niemczech. Są to dość niezbędne informacje, jeżeli chce się zrozumieć, jaką rolę odgrywają kibice w istnieniu klubu. Jest im poświęcone oczywiście miejsce w książce, gdzie autor opisuje, jak na przestrzeni lat wpływali oni na klub i jego zarząd.

W książce „Borussia Dortmund. Siła żółtej ściany” jest też miejsce poświęcone wielkim sukcesom i gorzkim porażkom zespołu z Zagłębia Ruhry. Hesse poświęcił sporo miejsca kilku kluczowym momentom w historii klubu. Oprócz tego losy klubu z przełomu lat 80. i 90. są opisane dość solidnie, ale bez większych szczegółów, tak w momencie, gdy zabiera się za XX i XXI wiek, widać, że dużo bardziej się zagłębił w ten okres. Możemy poznać przyczyny sukcesu z 97 roku oraz następstwa nierozsądnej polityki klubu. Do tego przyczyny kryzysu klubu i sposoby jego zażegnania opisane w bardzo przystępny sposób. Oprócz tego autor poświęcił też sporo uwagi zespołowi Kloppa.

Dodatek dla polskich fanów.

Koniec książki przynosi nie lada niespodziankę dla polskich fanów zespołu. Jest to specjalny rozdział, w którym autor w krótki sposób przedstawia niektórych zawodników polskiego pochodzenia. Zawodników, którzy na przestrzeni lat grali w Dortmundzie. Oprócz tego opisuje również role, jakie w klubie odgrywali Piszczek, Smolarek, Błaszczykowski i Lewandowski.

Czy warto sięgać?

Książka dla każdego kibica Borussi jest wręcz pozycją obowiązkową do przeczytania. Niemniej jednak każdy szanujący się fan futbolu powinien sięgnąć po „Borussia Dortmund. Siła żółtej ściany”. Hesse jest autorem, który potrafi zabrać człowieka w niesamowitą podróż w czasie, dlatego ja pomimo kilku wątków, które mogłyby być bardziej rozwinięte, książkę samą w sobie polecam. Niemniej jednak byłbym bardziej usatysfakcjonowany, gdyby autor poświęcił więcej miejsca klubowym legendom, które są przedstawione dość pobieżnie. Oprócz tego chętnie dowiedziałbym się trochę więcej na temat wcześniejszych lat, kiedy klub występował na zapleczu Bundesligi.